Społeczeństwo

Wyspy greckie: nowe Eldorado dla nielegalnych imigrantów

Artykuł opublikowany 26 września 2008
Artykuł opublikowany 26 września 2008
Podczas gdy napływ nielegalnych imigrantów do Włoch i Hiszpanii drastycznie zmalał, nowym celem uchodźców stały się greckie wyspy we wschodniej części Morza Egejskiego.

Magal wie, jak to jest. Jak dotrzeć do Turcji, aby stamtąd przedostać się do Grecji. "Wszystko odbywa się prawie zawsze tak samo" - mówi młody człowiek. Jest jednym z nielegalnych imigrantów, parę tygodni temu przybył na wyspę, obecnie mieszka w jednym ze specjalnych hoteli. "Trzeba zapłacić pośrednikowi, aby przedostać się ze swojego kraju do Turcji. Tam wsiada się na łódź, która płynie do Grecji. Przy tureckiej granicy z Iranem znajduje się miasto, które żyje z tego procederu!" - twierdzi. Według szacunków greckich władz, tysiące uchodźców czeka na tureckim wybrzeżu na okazję przedostania się drogą morską do Europy.

(C.W.)Podczas gdy napływ nielegalnych imigrantów do Włoch i Hiszpanii drastycznie zmalał, wyspy Leros i Patmos stały się nowym centrum fali imigracyjnej z Azji i Afryki. Władze greckie są tym faktem przeciążone. W 2007 roku na Leros znalazło się w sumie 945 migrantów, w tym roku do początku września już 2 500. Grecka straż przybrzeżna i policja nie dysponują wystarczającą ilością personelu w szpitalach. Oprócz tragicznej sytuacji humanitarnej powstało więc dodatkowe zagrożenie dla zdrowia publicznego.

Zapomniane umowy

We wschodniej części morza Egejskiego panuje stan wyjątkowy. Jednakże nie oficjalnie, greckiemu rządowi sytuacja nie wydaje się najwyraźniej jeszcze wystarczająco pilna. Jak twierdzi rzecznik, nielegalni migranci są w większości przypadków wydalani do Turcji. Przewiduje to zawarta w 2002 roku umowa pomiędzy Grecją i Turcją. W rzeczywistości Turcja nigdy jej nie dotrzymywała. Z 47 065 wniosków o deportacje, jakie od 2002 roku złożyła Grecja, przyjętych przez Turcję zostało według danych rządu zaledwie 2 133.

Mafia szmuglująca ludzi jest wspierana przez przedsiębiorstwa z Europy

Grecy mają nadzieję, że zielone światło z Brukseli dla przystąpienia Turcji do Unii Europejskiej wywrze presję na Ankarę, aby ta zwalczyła mafię szmuglującą ludzi. "Europejczycy muszą przekonać Turcję, aby podpisała umowę także z Unią Europejską. Tylko wtedy Turcja będzie ją respektować" - podkreśla Alexandros Zavos, kierownik Instytutu Polityki Imigracyjnej. "Mafia szmuglująca ludzi jest wspierana przez przedsiębiorstwa z Europy, a także z samej Grecji. Firmy te wykorzystują nielegalnych imigrantów jako tanią siłę roboczą w rolnictwie i fabrykach" - mówi znawca sytuacji na wyspie Leros.

"Według umowy osoby, które dotarły nielegalnie na nasze wody terytorialne, powinny zostać przetransportowane do grecko-tureckiej granicy. Turecka straż przybrzeżna jest zobowiązana ich przyjąć. W większości przypadków Turcy nas po prostu ignorują, dlatego obecnie nie wysyłamy już żadnych meldunków. Zamiast tego zabieramy migrantów, bo wiemy, że i tak będą próbowali wrócić" - mówi grecki strażnik przybrzeżny, pragnący zachować anonimowość.

(C.W)

Marzenie o Europie?

Magal pokazuje na mapie Azji drogę z Afganistanu do Leros. W podróży spędził 2 i pół miesiąca. Wyruszył z Kandahar do miasta Quetta w Pakistanie, stamtąd przedostał się do Iranu. W końcu znalazł się w Turcji, pierwszą stacją było miasto Van. "Stamtąd zawieziono nas najpierw do Ankary, następnie do Istambułu, a potem do wybrzeża w Izmir", mówi.

Przy schodach hotelu, w którym mieszka Magal, stoją młodzi migranci pomiędzy 15 a 25 rokiem życia. Tylko jeden z nich, Irakijczyk, żałuje długiej podróży. Prawie wszyscy ci mężczyźni mają jeden cel: Piräus, z którego zamierzają dostać się do Aten lub innego europejskiego dużego miasta. W mieście portowym Partas, gdzie większość migrantów koczuje na prom do Włoch, żyją poniżej granicy nędzy w improwizowanych obozach.

(C.W)Według danych organizacji "Lekarze bez granic" migranci z Afganistanu zostali przykuci do jednego łańcucha, aby nie dostali się na prom. Francuski fotograf miał zostać pobity przez pracownika straży przybrzeżnej. Tego wszystkiego nie wiedzą nowicjusze na Leros, którzy pełni nadziei czekają na bilet do Piräus. O los migrantów dba utworzona na Leros inicjatywa obywatelska, która zapewnia mieszkającym w hotelu uchodźcom, szczególnie tym niepełnoletnim, najpotrzebniejsze rzeczy. Właściciel hotelu adoptował nawet 16-letniego Afgańczyka.

Gmina Patmos podjęła decyzję o zamknięciu z dniem 20 września portu dla statków przewożących migrantów, o ile grecki rząd nie zmieni wkrótce sytuacji na wybrzeżu.

Chrissi Wilkens jest członkiem niemieckiej sieci dziennikarzy n-ost