Społeczeństwo

Z Wielkiej Brytanii do Polski przez Francję - czyli autostopem po Europie

Artykuł opublikowany 9 marca 2010
Artykuł opublikowany 9 marca 2010
Kwotę, jaką wydałbyś na tygodniowy pobyt w hotelu w Egipcie, możesz wydać na półtoramiesięczną podróż autostopem po Europie Polska autostopowiczka wyjaśnia, jak to zrobić przy pomocy 30 kierowców, pracy w wolontariacie i nowych przyjaciół.

Moją podróż rozpoczęłam w moim obecnym kraju zamieszkania, w Wielkiej Brytanii. Tutejsi podróżnicy mają więcej szczęścia niż koledzy w Środkowej i Wschodniej Europie (skąd pochodzę), ponieważ do wielu miejsc mogą dotrzeć za niewielkie pieniądze. Mimo to radziłabym część podróży (lub całą) odbyć autostopem, zwłaszcza, jeśli jesteśmy w jakiejś mało uczęszczanej okolicy, gdzie ludzie chętniej biorą pasażerów. Odcinkiem takim był ostatni etap mojej drogi do Espalion, małej francuskiej wioski w Aveyron. Trafiłam szczęśliwie na bardzo miłego kierowcę, również podróżnika, który podwiózł mnie dwa razy dalej, niż sam się wybierał. Niektórzy kierowcy podwożą was jednak nie do końca tam, gdzie chcecie (a wydostanie się z pechowej stacji benzynowej trwa wieki...). Inni jadą „wolniej” (czy kiedykolwiek próbowaliście autostopu w Niemczech?). Na prowincji częściej trafiają się poczęstunki i zaproszenia na nocleg - czasem nawet z jajecznicą na śniadanie! Na wypadek gdyby szczęście wam jednak nie dopisało, koniecznie zabierzecie namiot i śpijcie na stacjach benzynowych lub w pewnej odległości od nich, w jakimś bardziej zacisznym miejscu. Tak robiłam w czasie trzydniowej podróży z Paryża do domu w Polsce.

Obóz dla wolontariuszy, Francja

©brian_kuzma /FlickrPodróżowałam do pracy w wolontariacie we Francji. Rempart jest stowarzyszeniem historycznym; dowiedziałam się o nim w Instytucie Francuskim w Londynie. Chodzi o to, by dotrzeć do celu samemu, używając podanych wskazówek. Wybiera się miejsce (słoneczne!), w którym przez jakieś dwa tygodnie będzie się pomagać przy renowacji pomnika. To może być Dolina Loary, Normandia, okolice Perpignan... wybór jest ogromny. Zwykle są to spokojne, niewielkie miejscowości, blisko natury. Wolontariat polega zwykle na pracy fizycznej. Zaskakujące jest, jak mobilizująca może być przyjemna atmosfera. Z moich doświadczeń z dwóch takich obozów (w Village de Coustouge na południu oraz Calmont d’Olt Castle w środkowej Francji) wynika, że płaci się około 8 euro (£7,22) za dzień oraz 38 euro (£34) wpisowego i ubezpieczenia. A dostaje się więcej, niż się oczekiwało: bardzo ciekawych przyjaciół z różnych stron świata, miejscowych, żyjących całkowicie inaczej, rozrywkę w pracy, wspólne gotowanie, gry, sport, turystykę, spanie pod gwiazdami w ruinach zamku, spływ rzeką Verdon Gorge w południowo-wschodniej Francji, gdy ubrani w piankowym kombinezonie i kamizelkę ratunkową, za plecami mamy rzeczny prąd, a przed oczami piękne klify... Dzięki przyjaciołom naszych animatorów z obozu mogliśmy z bliska podziwiać budowę wiaduktu Millau (najdłuższego na świecie!) rozciągającego się nad doliną rzeki Tarn w południowo-zachodniej Francji.

Autostopowa gościnność

Wracanie do domu jest nudne, więc zabawcie się z nowo poznanymi przyjaciółmi! W trzech dwuosobowych zespołach zaimprowizowaliśmy autostopowy konkurs: kto pierwszy dotrze do wybrzeża Morza Śródziemnego? Wspólnie obozowaliśmy na dzikich plażach w Valras w Langwedocji. Zarówno zabawa na plaży jak i prysznic są za darmo. Zapasy zrobione w supermarkecie gotowaliśmy na turystycznej kuchence, używając karimat do ochrony przed wiatrem. Puszki po szynce służyły za talerze. Kiedy wylądowaliśmy w Nîmes na południu Francji, jedliśmy tanią chińszczyznę i spaliśmy w parku. Uważajcie na zraszacze zieleni w nocy i zaprzyjaźnijcie się z parkowymi strażnikami! A poranny prysznic i układanie włosów w parkowej toalecie to czysta zabawa.

©chudo.sveta /FlickrDosyć spontanicznie nasz szlak skręcił z Francji w stronę Polski, gdzie spędziliśmy kilka dni, wędrując po Tatrach. W Couchsurfingu albo w Hospitality Club można trafić na cudownych gospodarzy. To właśnie przytrafiło nam się w Krakowie - nasz osobisty, rewelacyjny przewodnik po mieście na pełny etat pokazał nam miejsca (włącznie ze specyficznymi akademikami), do których nie trafi nikt z zewnątrz, co dało nam posmak studenckiego nocnego życia. W zamian można podzielić się swoimi opowieściami lub pomóc przygotować obiad. Po nocy w moim rodzinnym mieście, pełnej koncertów jazzowych, małych kafejek i pantomimy (trwała właśnie Warszawa Singera - festiwal uliczne w dawnej żydowskiej dzielnicy) pomogłam przyjaciółce złapać okazję do domu.

Jak zorganizować tanią podróż?

- Nie bój się zwariowanego czy niemożliwego - jeśli chcesz, możesz to zrobić! Zacznij od pozytywnego myślenia.

- Zbierz jak najwięcej informacji o miejscu, do którego się wybierasz.

- Jak już tam będziesz, słuchaj ludzi i korzystaj z okazji do wspólnej podróży.

- Plecak powinien być niewielki, ale użyteczny - podpowiedź: małe butelki szamponu. Bardzo wygodny jest niewielki namiot - znajdź niedrogi, ale w miarę dobry w supermarkecie. Jeśli zdecydujesz się na autostop, kup dobrą mapę.

- Dobra wiadomość: autostop jest za darmo. Jeśli ktoś poprosi cię o zapłatę, powiedz, że to sprzeczne z filozofią autostopu. Prysznice na plaży, toalety na stacjach benzynowych (chociaż dwa ostatnie nie we wszystkich krajach), ujęcia wody pitnej.

- Możesz także poszukać darmowych wolontariatów. Nie ma terminów zapisów, ale wiosną popularniejsze miejsca szybciej się zapełniają. Zwiedzanie jest często darmowe - muzea, kościoły, natura, wędrówka po górach.

- Szukaj miejscowych targowisk (zwłaszcza pod koniec dnia, sprzedawcy często chcą się pozbyć tego, z czym przyjechali) albo przecen w supermarketach.

zdj.: ©Claytanic / Flickr; ©brian_kuzma /Flickr; ©chudo.sveta /Flickr