Społeczeństwo

zagrzeb: rowerzystom zawsze wiatr w oczy

Artykuł opublikowany 28 października 2013
Artykuł opublikowany 28 października 2013

Na ulicach Zagrzebia rowerzyści muszą zmagać się z wieloma przeciwnościami losu. Manewry między samochodami i pieszymi to zaledwie początek listy wyzwań. I choć miasto zostało wyróżnione podczas Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu w 2012 roku, tutejsze traktowanie rowerzystów pozostawia wiele do życzenia. Czy pojawiające się kolejno innowacyjne projekty zmienią tę sytuację?

Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że w Zagrzebiu nie ma ścieżek rowerowych; wzdłuż niektórych chodników namalowano tu bowiem żółte linie. Ich rozmieszczenie jest jednak więcej niż zagadkowe. Dlaczego pośrodku niektórych ścieżek stoją miejskie kosze na śmieci, albo latarnie? Jak przejechać na rowerze przez zatłoczone ogródki piwne tutejszych barów? Dlaczego ścieżka nagle się urywa, po czym pojawia się ponownie kilometr dalej? Jak pokonać wysoki na kilka centymetrów krawężnik?

Nonsens miejskich rozwiązań

Gdy przyjrzymy się jeszcze bardziej z bliska, ścieżki te są oznaczone przy pomocy napisów wykonanych sprayem od szablonów. Obwieszczają one na przykład: „zalecane przez burmistrza" i „uważaj na kelnerów”. Napisy te są dziełem Sindikat Biciklista (Związek Rowerzystów, red.), organizacji walczącej o lepsze traktowanie rowerzystów w Zagrzebiu. Dwudziestosześcioletni student Vladimir jest jednym z przewodniczących grupy. „Te ścieżki rowerowe są absurdalne! Wydzielono je chyba tylko po to, żeby policja kilka razy w roku miała pretekst do udzielenia nam reprymendy". Jeśli ścieżka rowerowa nagle się urywa, rowerzysta musi zsiąść z roweru i prowadzić go dopóki ścieżka nie pojawi się znów pod jego stopami. Jeśli tego nie zrobi, policja ma prawo wlepić mu mandat.

NARODZINY rowerowego ruchu oporu

Związek Rowerzystów powstał w czerwcu 2011 roku podczas konferencji, której nazwa –  „The Rite of Spring Bike" („Święto rowerowej wiosny”, red.) – nawiązuje do baletu Strawińskiego. Konferencja zorganizowana została przez Bicicklopopravljaona (miejsce, w którym naprawia się rowery). Bicicklopopravljaona, w której za darmo z pomocą ekspertów-wolontariuszy każdy może nauczyć się 

reperować swój rower,  została stworzona w 2009 roku przez członków Zelenej akciji (Zielonej akcji), wiodącej środowiskowej organizacji pozarządowej. Według Lujina, jednego z założycieli Zielonej akcji: „projekt odniósł sukces, bo nie powstawał w hermetycznym środowisku. Wspólnota sama powołała się do życia, a dziś coraz więcej osób chce do niej należeć". Studentka Jelena współpracuje z grupą już od 2 lat. "System polegający na przekazywaniu wiadomości w gronie znajomych funkcjonuje bardzo dobrze, zwłaszcza wśród studentów!” – mówi z entuzjazmem. „W ubiegłym roku po raz kolejny podwyższono ceny biletów transportu publicznego. W następstwie tego coraz więcej studentów kupuje rowery na pchlich targach i reperuje je tutaj” – dodaje.

W 2011 roku członkowie Zielonej akcji chcieli nadać projektowi politycznego wymiaru i nadać mu nowy kształt. W ten sposób powstał Związek Rowerzystów. Vladimir mówi, że początkowym priorytetem aktywistów było przede wszystkim zapewnienie rowerzystom bezpieczeństwa na ulicach. Inicjatywa bardzo szybko nabrała tempa – w ciągu tygodnia stronę grupy na facebooku polubiło 2 000 osób. W lipcu następnego roku Związek zorganizował pierwszą masę krytyczną (manifestacja na rowerach, red.), w której niestety początkowo wzięło udział niewiele osób. Młoda antropolog Tena, koleżanka Vladimira ze Związku, tłumaczy: „kilka lat temu rozkwitła moda na rowery – ludzie przestali postrzegać je wyłącznie jako hobby i zaczęli wykorzystywać je na co dzień".

A co na to miasto?

Ciężkiej pracy aktywistów nie jest docenia jednak ratusz Zagrzebia, który nie dotrzymuje obietnic i nie zapewnia żadnego wsparcia. Jedynym krokiem w stronę rowerzystów było wytyczenie wspomnianych pseudo-ścieżek rowerowych, co wyrządziło więcej szkody niż pożytku. Jednak Związek Rowerzystów nie ogranicza się do protestów, lecz także proponuje gotowe rozwiązania: instalowanie publicznych stojaków na rowery (obecnie istniejące to żart – jest ich sześć), czy wydzielanie parkingów rowerowych. Miasto pozostaje jednak głuche na oddolne inicjatywy. „Ratusz nie przestaje promować ruchu samochodowego i wciąż buduje nowe parkingi dla samochodów. Jest to kosztowne dla władz, lecz tanie dla użytkowników. Odmawia się także wprowadzenia ograniczenia prędkości w mieście!” – mówi Vladimir ze wzburzeniem. W konsekwencji, dla wielu zagrzebian samochód to nadal świętość. Choć kilka razy kontaktowałem w tej sprawie z ratuszem, uznano, że  nie warto z nami na ten temat rozmawiać.

Codzienne życie Związku Rowerzystów jest dalekie od idylli. Jednak w miarę jak instytucje to życie mu jeszcze bardziej utrudniają, projekty mnożą się, a grono jego miłośników rośnie. Mentalność mieszkańców Zagrzebia zmienia się – dziś chcą oni odzyskać ulice swojego miasta. Związkowi Rowerzystów, dzięki uczestnictwu w festiwalach, podczas których oferuje bezpłatną strzeżoną „szatnię na rowery" i sprzedaje koszulki i naklejki, udało się już zaistnieć jako marka sama w sobie i zyskać rozpoznawalność. Krótko mówiąc, walka trwa.

UNIA EUROPEJSKA I STUDOCIKL

Vladimir uważa, że wstąpienie Chorwacji do UE niewiele zmieni. „Być może zyskamy większą widoczność” – mówi. „Na żadne pieniądze bym jednak nie liczył" – dodaje po chwili. Organizowany co roku Europejski Tydzień Zrównoważonego Transportu to niestety atrapa. Ratusz nie wykazał chęci skorzystania z tej okazji w celu realizacji zrównoważonych projektów. Istnieją jednak pewne innowacyjne projekty, które otrzymują wsparcie różnych instytucji. Od roku Wydział Transportu uniwersytetu w Zagrzebiu oferuje swoim studentom i pracownikom Studocikl – system bezpłatnego transportu rowerowego. Użytkownicy mają do dyspozycji 40 rowerów, przy pomocy których mogą poruszać się między dwoma budynkami uczelni. Mario, kierownik projektu, mówi: „chcieliśmy ułatwić życie studentom”. Publiczne środki transportu są drogie i powolne (podróż między dwoma budynkami trwa 40 minut). Studenci często spóźniali się przez to na zajęcia! Rowerem ten dystans da się pokonać w 15 minut. „UE sfinansowała część projektu, zaś Uniwersytet w Zagrzebiu zapewnił dwa miejsca parkingowe. Wydział stworzył stronę internetową i utrzymuje system. Jednak za samym pomysłem stoi organizacja pozarządowa ODRAZ , której celem jest promowanie projektów związanych ze zrównoważonym rozwojem. Lidija, jedna z osób kierujących ODRAZ tłumaczy: „chciałam zrealizować jakiś konkretny projekt z wykorzystaniem rowerów. Dziś możemy już podziwiać rezultaty mojej pracy i możemy spokojnie powiedzieć, że nam się udało. Studocikl będzie zatem rozszerzyć swój zasięg na inne uniwersytety i miasta w Chorwacji”.

Jeśli chodzi o działania burmistrza, który pofatygował się przyjść zobaczyć Studocikl dopiero, gdy pojawił się wokół niego szum medialny, Lidija i Mario są mniej krytyczni niż Tena i Vladimir. Jednak wszyscy są zgodni co do tego, że problem z rowerami w Zagrzebiu istniał zbyt długo. Według Lidiji, największą zaletą rowerowych projektów w stolicy Chorwacji jest to, że ludzie uczą się dzielić przestrzeń. „To część rowerowej utopii w  Zagrzebiu. Chodzi w niej przede wszystkim o odzyskanie przestrzeni miejskiej” – mówi Lidija.

Artykuł należy do serii comiesięcznych reportaży, dotyczących wielu miast dla EUtopia on the Ground. Po więcej informacji na temat naszego marzenia o "lepszej Europie" od Aten po Warszawę, zapraszamy na stronę. Projekt jest wspierany finansowo przez Komisję europejską w związku z partnerstwem zarządzania z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, przez Fundację Hippocrène i Fundację Charlesa Léopolda Mayera dla Rozwoju Ludzkiego.