Społeczeństwo

Zagrzeb: tam, gdzie żydzi i muzułmanie podają sobie ręce

Artykuł opublikowany 10 października 2013
Artykuł opublikowany 10 października 2013

W maju w nadmorskim mieście Rijeka zainaugurowano trzeci meczet w Chorwacji. Liczba chorwackich muzułmanów przewyższa liczbę żydów o około czterdzieści razy, lecz pomimo tego obie grupy wyznawców współistnieją ze sobą w harmonii. Opowieść o dwóch mniejszościach religijnych w kraju, w którym przeważa katolicyzm

Właśnie trwa Ramadan – lub Ramazan, jak nazywają go w Chorwacji. Zza rogu największego meczetu w Chorwacji, który został ukończony w 1987 roku, obserwuję wiernych, przybyłych na piątkowe modlitwy. Stojący obok mnie chłopcy mają jaśniejszą skórę i włosy niż ja. Pomimo środkowoeuropejskiej lokalizacji, atmosfera jest orientalna.

Chorwacja, która 1 lipca 2013 roku stała się dwudziestym ósmym członkiem Unii Europejskiej, jest krajem, w którym przeważa wyznanie chrześcijańskie. Około 88% chorwackiego społeczeństwa liczącego 4,5 miliona osób to katolicy, a 4,4% to członkowie Kościoła prawosławnego. Mniejszości religijne czynią kraj bardziej zróżnicowanym i kolorowym. Pierwsi żydzi pojawili się w Zagrzebiu w XIV wieku, zaś oficjalna gmina żydowska powstała w 1806 roku. Przez Shoah (holocaust) ilość żydów w Zagrzebiu z trudnością udaje się zawrzeć w czterocyfrowej liczbie.

Po muzułmańskiej stronie chorwackiego lustra

Muzułmanie zaczęli osiedlać się w Chorwacji w XVIII wieku. Na początku do kraju przybywali jedynie muzułmańscy kupcy, lecz później również urzędnicy. Żołnierze z Bośni i Hercegowiny zaczęli napływać do Chorwacji, kiedy ta stała się częścią Cesarstwa Austro-Węgierskiego. W 1916 roku chorwacki parlament przyznał islamowi taki sam status prawny, jak innym religiom w kraju. Obecnie w Zagrzebiu mieszka około 40 000 muzułmanów. Większość z nich pochodzi z Bośni i Hercegowiny, Macedonii i Kosowa. Dziś przedstawiciele społeczności muzułmańskiej w Chorwacji mówią, że kraj ten może być dla innych krajów europejskich wzorem tego jak powinno się budować relacje między wyznawcami religii chrześcijańskiej i muzułmanami i odwrotnie – dla krajów muzułmańskichNermin Botonjič, sekretarz mešihat (organu wykonawczego) islamskiej społeczności w Chorwacji, uważa, że ​​jest to wyjątkowa sytuacja w Europie. „Większość Chorwatów wykazuje się wrażliwością wobec mniejszości" – stwierdza, gdy rozmawiamy w bibliotece islamskiego centrum. „Mamy prawo otwierać islamskie szkoły, (socjalistyczno-liberalne - red.), państwo uznaje muzułmańskie małżeństwa. To umożliwia nam prowadzenie normalnego życia. Muzułmanie czują się akceptowani w chorwackim społeczeństwie" – tłumaczy.

Jednak codzienność nie jest już tak różowa. Ze studentką prawa Azrą Dedić spotykam się niedaleko centrum islamskiego, w pobliżu pomnika upamiętniającego śmierć ponad 1 000 muzułmańskich żołnierzy podczas wojny w Jugosławii w latach 1991-1995. Azra wspomina nękanie, którego doświadczyła gdy była dzieckiem. „Może gdybym nie wspomniała, że jestem muzułmanką, byłoby lepiej" – mówi. „Ale ja jestem dumna z mojej wiary i tradycji i to dla niektórych jest problem” – dodaje. Niemniej Azra przyznaje, że sytuacja ostatnio się poprawiła i że postrzega Zagrzeb jako swój dom, a Chorwację jako swą ojczyznę. Chwali również chorwackie media, które wkładają dużo wysiłku w edukowanie ludzi na temat tradycji mniejszości. Pomimo tego niezbyt optymistycznie patrzy w przyszłość. „Młodsze pokolenia są wychowywane w niewłaściwy sposób. Nie akceptują się nawzajem, czemu winni są ich rodzice. Niestety, ci ostatni wciąż nie mogą otrząsnąć się po wojnie" – stwierdza. Nermin Botonjič mówi, że problemy istnieją na poziomie indywidualnym. „Chorwacja zawdzięcza dobre relacje pomiędzy różnymi grupami wyznaniowymi temu, że większość społeczeństwa jest otwarta na różnice, a muzułmanie chcą się integrować" – tłumaczy. Salih Hadžismajlović, który jest nauczycielem w islamskim liceum w Zagrzebiu, zgadza się z Nerminem. „Musimy być blisko siebie, by móc się poznać" – mówi, dodając, że gdy podróżuje z przyjaciółmi i zatrzymuje się na modlitwę na poboczu drogi, nikt nie czuje się urażony, czy zdziwiony. „Nie widzę żadnych niedogodności w moim życiu. Moi znajomi pracują w różnych miejscach, a ich pracodawcy pozwalają im wyjść na piątkową modlitwę, a następnie wrócić do pracy. Nie mają z tym żadnych problemów" – mówi.

Jedną z zalet, którą posiadają chorwaccy muzułmanie w kontekście integracji jest to, że nie są kulturowo bardzo różni od większości społeczeństwa. Używają języka chorwackiego i od wieków zamieszkują ten region Bałkanów. W przeciwieństwie do wielu społeczności muzułmańskich w Europie Zachodniej, które nadal mają kilka instytucji w kraju pochodzenia, społeczność muzułmańska w Chorwacji tworzy jedną wspólnotę, która ma religijne, a nie etniczne podwaliny.

Trudności, z którymi musimy sobie radzić

Innym ważnym aspektem, która przyczynia się do integracji pomiędzy różnymi grupami wyznaniowymi jest sprawna komunikacja pomiędzy rządem i mniejszościami. W 2010 roku niektóre oddziały policji odmówił wydania prawa jazdy ze zdjęciami kobiet w chustach, ponieważ prawo chorwackie nie było precyzyjne w tej kwestii. „Minister Spraw Wewnętrznych zaproponował zmiany w prawie” – wspomina Botonjič. „Parlament je zaakceptował i teraz wszystkie kobiety, które zakrywają głowy ze względów religijnych mogą mieć zdjęcia w chustach w dokumencie prawa jazdy" – tłumaczy. Saša Cvetković ze społeczności żydowskiej nie jest zachwycony polityką rządu. „Problem z nauczaniem religii w szkołach podstawowych polega na tym, że rząd podpisał w tej sprawie konkordat z Watykanem" – mówi. „Większość uczniów to katolicy, więc kiedy jest lekcja religii, moje dziecko w raz z jednym lub dwoma kolegami siedzi na zewnątrz klasy. Nauczanie religii powinno być pozostawione wspólnotom religijnym” – dodaje. Niektórzy członkowie żydowskiej społeczności w Chorwacji mają również problemy z odzyskiwaniem własności, która została im odebrana w czasie II wojny światowej. „Ta sytuacja utrzymuje się już od dwóch dekad, a drobne zmiany, które się od tego czasu dokonały są niemal niezauważalne" – mówi Saša Cvetković.

Gdy w 2006 roku chorwaccy kibice utworzyli na trybunach ludzką swastykę i wykonywali nazistowskie pozdrowienia w trakcie meczu, europejska opinia publiczna zaczęła grzmieć. Jednak pomimo tego, że antysemityzm jest obecny w niektórych odłamach chorwackiego społeczeństwa, Saša Cvetkovic nie sądzi, że sytuacja jest równie poważna, co we Francji, czy w Belgii, gdzie w niektórych miejscach niebezpiecznie jest nosić jarmułkę. Saša mówi, że społeczność żydowska w Chorwacji nie ma żadnych problemów z wyznawcami innych religii. Uważa, że sytuacja w Izraelu i Palestynie nie miała wielkiego wpływu na relacje pomiędzy miejscowymi żydami i muzułmanami, w przeciwieństwie do napięć, które wywołała w Paryżu, czy Londynie. „Sytuacja w Chorwacji jest specyficzna. Muzułmanie przybyli tu głównie z Bośni. Żydzi w Bośni to głównie Sefardyjczycy. Obie grupy wyznawców współistnieją obok siebie wielu lat i mają ogromny wkład w rozwój miast, w których mieszkały lub nadal mieszkają” – tłumaczy. Muzułmanie i żydzi mieszkający w Zagrzebiu zapraszają się nawzajem na swoje święta religijne i wydarzenia w społecznościach. Przykładem może być organizowany przez Salih Hadžismajlović projekt oddawanie krwi w meczecie. Salih zaprosił ludzi ze wszystkich odmian wyznania chrześcijańskiego, jak również członków społeczności żydowskiej. Przekaz był jasny. „Chcieliśmy pokazać, że w zasadzie wszyscy jesteśmy tacy sami" – mówi, po czym żegna się ze mną i wyrusza do domu. Piątkowe modlitwy dobiegły końca.

Specjalne podziękowania dla Almy Srebreniković, Emina Hodžić i Sanela Kurtek.

Ten artykuł jest jednym z reportaży powstałych w ramach projektu ''EUtopia on the Ground”, który ma za zadanie rozpatrywać przyszłości Europy. Projekt cafebabel.com otrzymał wsparcie finansowe Komisji Europejskiej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych Francji, Fundacji Hippocrène oraz Fundacji Charlesa Léopolda Mayera.