Społeczeństwo

"Zalegalizować wszystkie narkotyki!" - rzecze były policjant

Artykuł opublikowany 13 czerwca 2014
Artykuł opublikowany 13 czerwca 2014

Tom Lloyd był po­li­cjantem przez 3 de­ka­dy. Eme­ry­to­wa­ny ko­men­dant, który przez wiele lat był świad­kiem po­na­rko­ty­ko­wych eks­ce­sów, stwier­dza, że to nie one, lecz prawo jest pro­ble­mem. Obec­nie pro­wa­dzi kam­pa­nię na rzecz wpro­wa­dze­nia zmian - jego zda­niem wszyst­kie nar­ko­ty­ki po­win­ny być le­gal­ne. Z Timem Lloy­dem po­tka­li­śmy się w jego domu w Cam­brid­ge.

Skąd w eme­ry­to­wa­nym po­li­cjan­cie tak ogrom­na pew­ność, że nar­ko­ty­ki po­win­ny zo­stać za­le­ga­li­zo­wa­ne? Już na po­cząt­ku swo­jej ka­rie­ry w policji Tom Lloyd zdał sobie spra­wę, że coś jest nie tak z bry­tyj­skim pra­wo­daw­stwem w kwe­stii nar­ko­ty­ków. Opo­wie­dział mi jak na ko­mi­sa­ria­cie nar­ko­ma­ni na haju byli wrzu­ca­ni do po­ko­ju okle­jo­ne­go ma­te­ra­ca­mi. Pokój ten zwano „ot­chła­nią”. Cze­ka­no aż dojdą do sie­bie i na­stęp­nie wy­rzu­ca­no ich na ulicę bez żad­nej spe­cja­li­stycz­nej po­mo­cy, czy wspar­cia. Więk­szość nar­ko­ma­nów prze­szła w swoim życiu praw­dzi­we trau­my. „W ich życiu coś po­szło nie tak i ob­wi­nia­ne ich za to nie jest od­po­wied­nim po­dej­ściem” - wy­ja­śnia Lloyd. „Pomoc w wy­rwa­niu się z nar­ko­ty­ko­we­go śro­do­wi­ska jest nie tylko ko­rzyst­na dla sa­mych uza­leż­nio­nych, ale też dla spo­łe­czeń­stwa. Zde­cy­do­wa­nie ta­niej jest in­ter­we­nio­wać i le­czyć, niż karać” - do­da­je.

A co w przy­pad­ku osób bio­rą­cych nar­ko­ty­ki re­kre­acyj­nie? Ludzi pa­lą­cych traw­ę dla re­lak­su lub łykających pi­guł­ki na im­pre­zach? „Więk­szość osób za­ży­wa­ją­cych nar­ko­ty­ki nie ma z nimi pro­ble­mu” – mówi były ko­men­dant. „Je­ś­li masz pro­blem z nar­ko­ty­ka­mi, ostat­nią rze­czą ja­kiej po­trze­bu­jesz jest aresz­to­wa­nie i wyrok, je­śli nie masz pro­ble­mu, ostat­nią rze­czą ja­kiej po­trze­bu­jesz jest aresz­to­wa­nie i wyrok. To zda­nie jest równie zwię­złe, co prze­ni­kli­we i doskonale una­ocz­nia zgub­ny ab­surd prawa. Dla­cze­go lu­dzie tego nie widzą? Lloyd wini za to na­gon­kę me­diów. „Jest w nas emo­cjo­nal­ny strach przed nar­ko­ty­ka­mi i  skut­ka­mi ich bra­nia, a to spra­wia, że za­czy­na­my my­śleć ir­ra­cjo­nal­nie” - mówi.

Efekt zdmu­chi­wa­ne­go ba­lo­nu

Lloyd tłu­ma­czy, że prawa antynar­ko­ty­ko­we mają za za­da­nie spra­wiać, że lu­dzie są bez­piecz­niej­si. W rze­czy­wi­sto­ści stwa­rzają one jesz­cze więk­sze ry­zy­ko. Za­ka­zu­jąc za­ży­wa­nia nar­ko­ty­ków rząd nie kon­tro­lu­je ich, lecz wprost prze­ciw­nie -  po­zba­wia moż­li­wo­ści tej kon­tro­li. Lu­dzie nie umie­ra­ją z  po­wo­du za­ży­cia np. ec­sta­sy, lecz giną w wy­ni­ku za­tru­cia sub­stan­cja­mi do­da­ny­mi do narkotyków przez prze­stęp­ców, któ­rzy nie przej­mu­ją się swo­imi klien­ta­mi. Po­wszech­nie mówi się o  „le­gal­nych używ­kach” (W Polsce: dopalacze, red.), przez które życie w 2012 roku w Wiel­kiej Bry­ta­nii straciły 52 oso­by. To wła­śnie „efekt zdmu­chi­wa­ne­go ba­lo­nu” – pod­kre­śla Lloyd. „Lu­dzie, za­miast zażyć coś względ­nie bez­piecz­ne­go jak np.: MDMA lub ha­szysz, wy­bie­ra­ją nie­zna­ne, nie­zwy­kle nie­bez­piecz­ne środ­ki”. Za­py­ta­łem, czy za każ­dym razem kie­dyś ktoś umie­ra z po­wo­du nar­ko­ty­ków, to rząd ma krew na rę­kach? Tom od­po­wie­dział: „praw­do­po­dob­nie to bu­dzą­ce emo­cje stwier­dze­nie, ale czy ty­sią­ce osób umie­ra­ją­cych w wy­ni­ku przedaw­ko­wa­nia he­ro­iny, me­ta­do­nu lub in­nych nar­ko­ty­ków mogły zo­stać ura­to­wa­ne? Od­po­wiedź brzmi: tak, prak­tycz­nie każda z nich”.

Jed­nym z kontr­ar­gu­men­tów czę­sto sły­sza­nych przez Lloy­da jest stwierdzenie, że le­ga­li­za­cja za­chę­ci ludzi do za­ży­wa­nia nar­ko­ty­ków. Jed­nak on pod­kre­śla, że tak nie musi być, sta­wia­jąc za przy­kład Por­tu­ga­lię, gdzie za­ży­wa­nie nar­ko­ty­ków zmalało o po­ło­wę 10 lat po ich le­ga­li­za­cji. Tom uważa, że ten ar­gu­ment jest wła­ści­wie kom­plet­nie nie­do­rzecz­ny. „Po­win­no się sku­pić na ob­ni­że­niu szkód po­wo­do­wa­nych przez nar­ko­ty­ki ra­czej niż na zmniej­sze­niu sa­me­go rynku po­nie­waż, moim zda­niem, nie można zmniej­szyć rynku, kiedy nar­ko­ty­ki są nie­le­gal­ne - to sztucz­nie za­wy­ży­ło­by ich cenę. Ma­ri­hu­ana to chwast, jest droga tylko dla­te­go, że jest za­ka­za­na” - tłumaczy. Kiedy Lloyd prze­niósł się do sen­ne­go ma­łe­go zie­lo­ne­go mia­stecz­ka Cam­brid­ge nie spo­dzie­wał się na­tknąć tam na twar­de nar­ko­ty­ki. Okazało się, że jest inaczej - tylko jed­ne­go dnia aresztowano tam kiedyś sied­miu di­le­rów ko­ka­iny. Ogrom­ne zyski wy­ni­ka­ją­ce z tego, że nar­ko­ty­ki są nie­le­gal­ne na­pę­dza­ją rynek nar­ko­ty­ko­wy. 

Łatwy cel

Aby pod­nieść sta­ty­sty­ki po­li­cja aresz­tu­je nie­agre­syw­nych di­le­rów, któ­rzy są ła­twym celem, „nie­zbyt wy­so­ko po­sta­wio­ną po­przecz­ką”. W tym samym czasie bez­względ­ni di­le­rzy rosną w siłę. To ro­dzaj eko­no­micz­ne­go dar­wi­ni­zmu, gdzie prawo rodzi wię­cej prze­mo­cy, ko­rup­cji oraz nie­bez­piecz­nych gan­gów. Nie­szko­dli­wi nar­ko­ma­ni są za­zwy­czaj ofia­ra­mi sys­te­mu. Lloyd po­wie­dział mi, że po­li­cja zazwyczaj aresz­tu­je po­sia­da­czy nie­wiel­kiej ilo­ści konopii, któ­ry­mi czę­sto są przy­jaź­nie na­sta­wie­ni hi­pi­si. Ro­śli­ny są prze­wo­żo­ne na po­ste­ru­nek i na­wad­nia­ne aż staną się kwit­ną­cym do­wo­dem zbrod­ni w są­dzie. Wy­miar spra­wie­dli­wo­ści, który teo­re­tycz­nie po­wi­nien od­stra­szać, w rze­czy­wi­sto­ści nie od­stra­sza, za­miast tego po­zo­sta­wia ślad w CV ska­za­ne­go, nisz­cząc jego szan­se na zna­le­zie­nie pracy i czy­niąc go na za­wsze kry­mi­na­li­stą. Wy­da­je się, że więk­szo­ści lu­dzi bio­rą­cych nar­ko­ty­ki więk­szą szko­dę wy­rzą­dza prawo niż same nar­ko­ty­ki. 

„Rząd nie toczy wojny prze­ciw­ko nar­ko­ty­kom, tylko prze­ciw­ko lu­dziom” – mówi Lloyd. W  prze­ci­wień­stwie do więk­szo­ści wojen, w tej kosz­tow­nym star­ciem jest po­żą­da­ny cel rządu. Dla polityków bycie za­go­rza­łym prze­ciw­ni­kiem nar­ko­ty­ków oznacza pewną wy­gra­ną w wy­bo­rach. Wojna musi trwać. Ba­da­nia przeprowadzone przez or­ga­ni­za­cję Trans­form Drug Po­li­cy Fo­un­da­tion po­ka­za­ły, że nar­ko­ty­ki kosz­tu­ją rząd bry­tyj­ski 16,75 bi­lio­na fun­tów rocz­nie. Daje do my­śle­nia? Nie­ste­ty nie po­li­ty­kom. Od ponad 10 lat od­ma­wia­ją oni analizy tych kosz­tów. „Brak badań ma swój cel” – uważa Lloyd. „Je­że­li takie ba­da­nia zo­sta­ły­by prze­pro­wa­dzo­ne, unaoczniłyby nie­udol­ność, oby tylko fi­nan­so­wą, obec­ne­go prawa”.Tego na pewno nie chcie­li­by po­li­ty­cy wy­da­ją­cy mi­lio­ny na wojnę z nar­ko­ty­ka­mi, która jest bar­dziej pi­ja­ro­wym za­bie­giem niż spo­łecz­no-eko­no­micz­nym pro­jek­tem.

„Nie­udol­na po­li­ty­ka nar­ko­ty­ko­wa jest utra­pie­niem ca­łe­go świa­ta” – pod­su­mo­wu­je Lloyd. „To ogrom­ne nad­uży­cie praw czło­wie­ka”. Jednak zmia­ny już widać na ho­ry­zon­cie. Zre­for­mo­wa­ne prawo w Por­tu­ga­li, Cze­chach, Uru­gwa­ju, sta­nach Ko­lo­ra­do i Wa­szyng­ton wy­wo­ła­ło falę eks­cy­ta­cji i dreszcz stra­chu w me­diach i rzą­dach kra­jów na całym świe­cie. „To się na­praw­dę dzie­je" - mówi Lloyd – "tej zmia­ny nic nie jest w sta­nie po­wstrzy­mać”. Kie­dyś nie­pod­wa­żal­ny do­gmat wojny z nar­ko­ty­ka­mi teraz staje pod zna­kiem za­py­ta­nia. 

Read the full in­ter­view here.