Społeczeństwo

Zmiana kierunków: Europę ciągnie nad Wisłę

Artykuł opublikowany 24 lipca 2012
Artykuł opublikowany 24 lipca 2012
„FEEL LIKE AT HOME” - wita odwiedzających polską stolicę plakat na fasadzie dworca centralnego. Jeszcze niedawno Warszawa dumnie prezentowała się jako gospodarz EURO 2012. Wznosząca się nad Wisłą metropolia przyciąga jednak nie tylko fanów piłki nożnej. Coraz więcej ludzi przyjeżdża tu na studia i do pracy. Czy Warszawa faktycznie działa na imigrantów jak magnes?

Jose Villacampa pracuje na 21. piętrze najwyższego i najnowszego wieżowca w mieście. Sześć lat temu, gdy przyjechał do Warszawy „za miłością” mówili mu, że zwariował. Wtedy to Polacy wyjeżdżali na Zachód w poszukiwaniu pracy. Będąc prawnikiem wyspecjalizowanym w hiszpańskich i polskich przepisach dotyczących działalności gospodarczych nie żałuje podjętej decyzji. Dla jego klientów, w większości hiszpańskich przedsiębiorców budowlanych, rynki wschodnioeuropejskie budzą coraz większe zainteresowanie.

Przyczyną jest kryzys gospodarczy w ich kraju. „W Hiszpanii budowano domy, których nikt nie potrzebuje, i lotniska, na których nie wylądował żaden samolot” - opowiada Jose. „W Polsce natomiast istnieje rzeczywiste zapotrzebowanie na drogi, autostrady i linie kolejowe”.

Od momentu wstąpienia Polski do UE w 2004 roku przyjeżdżają tu nie tylko firmy z Hiszpanii. W całej Europie Warszawa jest dla przedsiębiorców, zaraz po Londynie, najbardziej atrakcyjnym miastem do otworzenia interesu. Dużo się inwestuje, standard życia i dochody stale rosną, a kształtująca się klasa średnia jest wyjątkowo skłonna do zakupów. Wizerunek kraju się zmienia. Wpłynęło na to według Jose między innymi EURO: „Polska jest dla Hiszpanów małą przygodą. Myślą, że jest zimna, szara i socjalistyczna. Gdy już tu dotrą, są zaskoczeni obecnością galerii handlowych, sieciówek fast-food oraz tym, że można się tu świetnie bawić”.

Begrüßungsplakat am Hauptbahnhof

Całe fasady budynków pokryte są banerami promującymi auta i filmy; galerie handlowe wręcz błyszczą na tle miasta; jaskrawe ulotki wciskane są przechodniom na każdym rogu; w ulicznych kawiarniach siedzi się pod parasolami pokrytymi promo-nadrukami. Warszawa jest kolorowa. Prawie że tonie w kolorach. Jednak pod względem kulturowych różnorodności miasto jest dość monotonne. Kto kocha mieszaninę języków, religii i wielkomiejskich kultur, będzie tu za tym tęsknił. Bo w Warszawie prawie nie ma obcokrajowców.

Żeby osiągnąć sukces trzeba stać się Polakiem

„Żeby osiągnąć sukces trzeba stać się Polakiem, trzeba się dopasować” - tłumaczy Jose.

Jose jednak lubi żyć w Warszawie. Po polsku mówi płynnie. „Żeby osiągnąć sukces trzeba stać się Polakiem, trzeba się dopasować” - tłumaczy. Polacy są generalnie nieufni wobec obcokrajowców. Ale czuję, że i to się zmienia: „Wielu pracowało za granicą i wracają z nowymi doświadczeniami, większą otwartością a czasem nawet z zagranicznymi partnerami”.

Przeczytaj: „Warszawa niedługo sięgnie gwiazd”.

„Przed pięcioma, sześcioma laty obcokrajowiec w Warszawie to było wydarzenie” - mówi Piotr Bystrianin z fundacji Ocalenie, wspierającej imigrantów poprzez kursy językowe i podczas poszukiwania pracy. Polska ze wskaźnikiem liczby obcokrajowców wynoszącym 2% zajmuje w Europie ostatnie miejsce, „choć teraz liczba ta wyraźnie wzrasta” - uważa Piotr. Przyjeżdżają nie tylko Europejczycy. Większość obcokrajowców pochodzi zza wschodnich granic: z Ukrainy, Białorusi, Rosji, Gruzji. Kiedyś przenosili się dalej na Zachód, dziś zostają tutaj.

Olga chciała właściwie studiować w swojej ojczyźnie, na Ukrainie, „ale żeby dostać się na uniwersytet, musiałabym dać łapówkę” - mówi bez ogródek. „Sądzę, że to nie fair”. Dziś studiuje stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warszawskim. Język sprawiał jej na początku trudności, „jednak wielu profesorów i studentów było za granicą, więc rozumieli jakie to trudne”.

Olgi zezwolenie na pobyt jest ściśle związane ze studiami. Jeśli obleje egzaminy i zostanie skreślona z listy studentów, ma 45 dni żeby opuścić kraj. Aby utrzymać zezwolenie na pobyt musi raz w roku udokumentować posiadanie wystarczających oszczędności pokrywających rok studiów, czynsz oraz koszty utrzymania. „To dużo pieniędzy, a ja nie pochodzę z bogatej rodziny” - mówi. Będąc Ukrainką trudno jest znaleźć dobrze płatną, legalną pracę. „Wielu z nas pracuje sprzątając, pracując na budowie lub zbierając truskawki. Polacy myślą, że jesteśmy tani”.

Przez dwa lata nie mogła pojechać do domu a wiza, której potrzebowali jej rodzice, żeby ją odwiedzić, kosztowała połowę miesięcznego wynagrodzenia. Oprócz tego polscy przyjaciele musieli napisać im „zaproszenie”: poświadczenie mówiące, że w razie wypadku zobowiązują się pokryć wszelkie koszty finansowe.

Olga na szczęście odnalazła się w tym systemie. Jest też ktoś, kto chętny jest wystawić dla jej rodziców oficjalne zaproszenie, niezbędne do uzyskania wizy.

Odkąd wschodnia granica Polski stanowi granicę Schengen, przyjazd imigrantów ze Wschodu podlega ściśle określonym regulacjom. Swoją decyzję o przyjeździe do Polski, Olga uważa mimo wszystko za właściwą: „Na Ukrainie nie ma przyszłości” - mówi.

Staromodna, konserwatywna, mało liberalna

„Zanim Polska zamieni się w kraj imigrantów, musi się jeszcze wiele wydarzyć” - mówi Piotr. W Warszawie, gdzie ludzie są bogaci i wykształceni, wystąpiłoby mniej problemów. Ale na wsi, gdzie panuje wysokie bezrobocie, trudno wpłynąć na integrację obcokrajowców. Do tej pory imigracja nie była tematem otwartej i politycznej debaty. Żadne ugrupowanie nie opowiada się też co do tego w swoim programie partyjnym.

Przeczytaj również: „Lost Generation? Mity o polskiej Odysei

Organizacje takie jak Fundacja Ocalenie są mało wspierane: „Pracujemy od projektu do projektu. Pod koniec roku często nie wiemy co będzie dalej”. Polska czerpie zyski ze strony migrantów, uważa Piotr. Z powodu wysokiego wskaźnika emigracji do krajów zachodnich, panuje deficyt wyspecjalizowanych pracowników. Tak jak i w wielu innych krajach UE, społeczeństwo starzeje się, „a ktoś przecież musi zadbać o starszych ludzi” - mówi. Kraj jest staromodny, konserwatywny, mało liberalny. „Dopiero jeśli się otworzy, będzie mógł się dalej rozwijać”. Piotr ma nadzieję, że Polska nabierze doświadczenia od innych krajów imigracyjnych: „Mamy szansę, ulepszyć niektóre rzeczy, bo tutaj imigracja dopiero się zaczyna”.

Warszawa mogła się już sprawdzić jako gospodarz EURO. Kampania „Feel like at home” była przy tym źródłem zamieszania, ponieważ twórcom hasła przytrafiła się mała pomyłka: poprawnie powinno widnieć „Feel at home”. Ta mała gafa wkrótce zostanie zapomniana: wraz z wyjazdem fanów piłki nożnej baner powitalny zostanie i tak zdjęty.

Fot.: główna (cc)wszyscyjestesmygospodarzami.pl; warszawski dworzec główny ©Johanna Meyer-Gohde; dziewczyny (cc)[Anna Peters]/flickr